Komnaty Xibalby – Blue Abyss – W Otchłani Błękitu…

Meksyk, nurkowanie jaskiniowe. Sistema Sac Aktun. Nohoch Nah Chich Historical Section. Cenote Pet Cemetery. Nohoch Mystic River Line. King Pong Restriction. X Restriction. Diaz Line, X-Line. The Blue Abyss

Komnaty Xibalby - Blue Abyss
Komnaty Xibalby – Blue Abyss, Grzegorz Krzątała w drodze na dno studni: fot Przemek Trześniowski

Meksyk… Dziś wracam do twinsetu. Powodem jest dość długie i głębokie nurkowanie, wymagające dodatkowych butli, a to wolę robić w konfiguracji, na której mam „wylatane” trochę więcej godzin, niż w sidemount, który wprawdzie doskonale się sprawdza, ale używam go dopiero od kilkunastu dni. Czekają dziś bowiem na mnie nieco głębsze Komnaty Xibalby – Blue Abyss, potężna studnia schodząca na dolne piętro…

Gdy krążownik Budgiego przebija się przez selwę, ja rozglądam się dookoła. Mijamy wjazd do Cenote Dos Ojos, plemienną szkołę Majów, a po kilkunastu minutach drogi przez wertepy zjazd do Cenote The Pit. Z tym miejscem łączą mnie naprawdę wspaniałe wspomnienia. To było jedno z moich pierwszych, jak na tamte czasy, poważnych nurkowań w Cenotach. Bo pierwsza była, jest i zawsze już będzie Angelita 😉

W 2008 roku nurkowałem w The Pit ze znanym eksploratorem jaskiniowym Kimem Davidsonem (odkrywcą wspaniałych jaskiń pod Cenote Chan Hol) i Michałem Sieczkowskim z divers24.pl. Relacja z tamtych dni nadal jest do przeczytania tutaj: „Wyprawa na Avalon”. Choć teraz wydaje się naiwna, mam do niej pewien sentyment. Przede wszystkim jest dowodem na to, że w nurkowaniu, mimo upływu lat, ciągle można odkrywać coś więcej. Po prostu trzeba się rozwijać.

nurkowanie jaskiniowe, twinset, backmount, halcyon, grallmarine, zstream, poseidon, ammonitesystem, maxima, grallux
Twinset, czyli backmount autora w spoczynku pomiędzy nurkowaniami: skrzydło Halcyon, automaty Xstream Poseidon, światło główne LED Maxima Ammonite System, światła backupowe Grallux K2 Grallmarine

Cenote Pet Cemetery i Nohoch Mystic River Line

Cenote Pet Cemetery ma doskonale przygotowaną infrastrukturę do obsługi nurków, snorklerów itp. W planie jest również budowa platform do obserwacji ptaków i lin do zjeżdżania. Obecnie to niezwykle piękne i rzadko odwiedzane, bo dość drogie miejsce, ale za kilka lat ma się znaleźć zaledwie o kilometr od planowanej przez dziką selwę drogi łączącej majańskie miasteczko Chemuyil z majańskimi ruinami w Cobá. Obawiam się, że wtedy zostanie zadeptane przez turystów, podobnie jak Ponderosa i inne tragicznie smutne cenoty, mające nieszczęście znajdować się za blisko Playa del Carmen. Tymczasem mamy tutaj najdłuższą trasę kawernową na Jukatanie o długości 720 m – Nohoch Mystic River Line. Zdając sobie sprawę z kruchości piękna tego miejsca, które szybko i nieuchronnie przeminie, bez wahania włączyłem je do programów wyjazdów do Meksyku klubu nurkowego ALPHA-DIVERS. [1]

Meksyk, Riviera Maya, Cenote Pet Cemetery
Na skraju leja krasowego Cenote Pet Cemetery, zwanej obecnie Cenotes Sac Aktun, fot: Przemek Trześniowski

Komnaty Xibalby – Blue Abyss – krasowa studnia czyli Błękitna Otchłań

Natomiast to, co dziś przywiodło mnie tu ponownie, to Błękitna Otchłań – The Blue Abyss. The Blue Abyss to wielka podziemna studnia, odległa od Cenote Pet Cemetery o niecałą godzinę drogi pod wodą. To najgłębsze miejsce w całym Sistema Sac Aktun, które Polak – Krzysztof Starnawski pogłębił zaledwie w ubiegłym roku. Starnawski odnalazł w ścianie studni restrykcję prowadzącą znacznie dalej i głębiej… aż do 101,2 m.[2] The Blue Abyss jest w linii prostej jakieś 0,5 km od Cenote The Pit, której najgłębsza część – odkryty przez Steve’a Bogaertsa Skid Road Passage sięga aż na 119,1 m. To najgłębsze obecnie znane miejsce na całym Riviera Maya!

Z dwóch powyższych faktów wysnuwano teorię o możliwym połączeniu obydwu jaskiń na głębokości poniżej 100 m. Próbowali tego odkrywcy głębokich korytarzy pod Cenote The Pit: Steve Bogaerts, Andreas Matthes, Dan Lins, Kay Walten, Gary Walten, Buddy Quattlebaum, Paul Heinerth, czy Jill Heinerth, ale dawno porzucili temat. Tego właśnie, kontynuując obecnie ich eksploracje, stara się już od paru lat dowieść Krzysztof Starnawski. Projekt Polaka nie jest jeszcze skończony – jeśli zakończy się sukcesem, połączy on w jedną całość Sistema Sac Aktun z Sistema Dos Ojos, dwa systemy z pierwszej trójki, co dałoby w efekcie najdłuższą jaskinię na Jukatanie, a zarazem najdłuższą zalaną jaskinię na Ziemi.

Komnaty Xibalby - Blue Abyss
Komnaty Xibalby – Przemek Trześniowski i Grzegorz Krzątała na dnie Blue Abyss

Stopniowe poszerzanie granic możliwości

Nie zamierzam oczywiście tym razem schodzić tak głęboko 😉 Chcę zobaczyć i poczuć Błękitną Otchłań, ale tak bezpiecznie jak to tylko możliwe. Długa droga do Blue Abyss przez Diaz Line wiedzie przez płytki w przekroju, nieznany mi korytarz i słynną King Pong Restriction. Potrzebuję dodatkowego stage’a na drogę tam i na powrót. To szybko eliminuje z mojego planu sięgnięcie dna studni jak na pierwszy raz. Na powietrzu nie zejdę poniżej 50 m…

Pewnie niejeden z Was setnie się ubawił czytając te słowa, ale jak na pierwszą 50-kę w jaskiniach, w nieznanym miejscu, odległym od wejścia o 50 minut przez „królewski” zacisk i pod lekki prąd – to wystarczy. Dodatkowo zrobiłem sobie jeden dzień przerwy w nurkowaniu, aby wypocząć, maksymalnie odsycić organizm i przede wszystkim przygotować się do tego psychicznie. Wiem, że ktoś gdzieś tam daleko w Polsce czeka na mnie i mam nadzieję, że z takim podejściem nie będzie nigdy musiał czekać nadaremnie…

Komnaty Xibalby - Blue Abyss sidemount multistage
Komnaty Xibalby – autor w drodze do Blue Abyss, fot: Grzegorz Krzątała

Nurkowanie przez Nohoch Mystic River Line

Nurkowanie na cel zawsze generuje dodatkowy, niepotrzebny stres. Celem powinno być przede wszystkim wrócić cało z jaskini, jednak nurkując jaskiniowo nie da się wcześniej czy później ominąć wyznaczania sobie celów do osiągnięcia typu: zejść tu i tam, czy dotrzeć do tego czy tamtego miejsca. To znacznie utrudnia koncentrację na bieżących zadaniach, dlatego naprawdę wymaga opływania, instynktownych reakcji i pełnego oswojenia ze sprzętem. W drodze przez przepastne komnaty Nohoch Mystic River powtarzam sobie w myślach plan naszego nurkowania oraz mapę korytarzy, wszystkie strzałki i jumpy, te które zrobię i te, które muszę ominąć, ale na wszelki wypadek wiem, dokąd prowadzą. Marco Wagner zadał mi dwa tygodnie temu pytanie, na które nie musiałem udzielać mu odpowiedzi: „Co zrobisz, gdy twój przewodnik dostanie tam zawału?” – udzieliłem jej sobie.

Nurkowanie jaskiniowe korytarzem Diaz Line

Komnaty Xibalby – korytarz Diaz Line, autor w drodze do Blue Abyss, fot: Grzegorz Krzątała

Po dwóch jumpach przeskakujemy na Diaz Line i zaczyna robić się ciaśniej, ale myślę tylko o celu. Nie pamiętam King Pong Restriction ani w jedną, ani w drugą stronę. W drodze TAM myślę tylko o tym, co będzie dalej, macam się po zaworach, głaszczę Poseidony – praktycznie nie zwracam uwagi na przepiękną, udekorowaną drobnymi stalaktytami jaskinię, choć automatycznie już notuję w pamięci czas do wyjścia od charakterystycznych elementów terenu. W drodze z powrotem chyba nawet jej nie zauważam, choć mechanicznie odpinam stage’a i wyciągam go przed siebie, kiedy mózg rozpoznaje kojarzony z przejściem przez restrykcję teren.

Mijając strzałkę oznaczającą jumpa na X-Line kolejny raz spoglądam na komputer nurkowy – nawet gdy wszystkie światła zgasną, mój X1 będzie świecił się dalej. Ta myśl uspokaja na chwilę… Wizualizując mapę The Pet Cemetery wiem, że jesteśmy już niedaleko, co wkrótce potwierdza Budgie, wskazując kolejną strzałkę na poręczówce. Tutaj jest trochę szerzej, a korytarz Diaz Line zakręca łukiem w lewo, zaś po prawej w dół otwiera się szczelina. Zrzucamy stage. Z radością przerzucam się na Poseidona, sprawdzając jeden po drugim obydwa swoje Xstreamy. Często słyszę opinię, że to regulatory niewygodne w użytkowaniu. Po kilkuset nurkowaniach na bardzo różnym sprzęcie mogę jednak stwierdzić, że to wierutna bzdura. Doskonale podregulowane Poseidony lekko podają mieszankę na każdej głębokości. Poza tym to jedyne automaty nurkowe z certyfikatem producenta do 200 m. Wiem, że mnie nie zawiodą.

Komnaty Xibalby – Blue Abyss, czyli w Otchłani Błękitu…

Komnaty Xibalby – Blue Abyss, Lois Leal i Grzegorz Krzątała w drodze na dno studni, fot: Przemek Trześniowski

Ostatnia krzywa wiedzie zakosami to w górę, to w dół, wreszcie otwiera się na szeroką przestrzeń. Jest czarno!!! Jestem niemile zaskoczony, bo co za „poeta” mógł nazwać tę wielką plamę czerni Błękitną Otchłanią?! Zatrzymuję się i rozpalam na maksa swojego Ammonite’a. Potężna latarka z łatwością wyławia z ciemności przeciwległą ścianę jaskini i …długą drogę biegnącą prosto w dół. Komnata jest gigantyczna, prawie jak kawerna w cenocie The Pit. Przywiązujemy światło backupowe do poręczówki nad otchłanią, tak dla komfortu… Lina opada z tego miejsca prosto w dół. Skaczemy w otchłań, rozkładając dla zabawy ręce jak spadochroniarze.

Spoglądam na komputer, by odczytać prędkość opadania. Nagle zatrzymuję się, odbijając się od niewidzialnej bariery niczym od poduszki z miękkiego puchu. To haloklina. Kiedy mój Ammonite zanurza się pod nią, cała potężna studnia rozbłyska światłem paryskiego błękitu. Widzę czarną, malejącą sylwetkę Budgiego, opadającą poniżej. Czar i ogrom Blue Abyss zapiera mi dech ze zdumienia! Jak to dobrze, że w tym miejscu mam właśnie taką mocną latarnię w ręce! Co do nazwy komnaty – nie mogłem bardziej się mylić! Wypuszczam wszystko, co się da ze skrzydła, a potem robię jeszcze głębszy wydech. Swobodnie zanurzam się w błękit, kontrolując głębokość. Jesteśmy bardzo blisko dna studni, ale na 50 m zatrzymuję siebie i Budgiego.

Blue Abyss i endemiczny łopatonóg Espeleonectus tulumnes
Blue Abyss i endemiczny łopatonóg (Espeleonectus tulumnes), podobno jadowity 😉 fot: Przemek Trześniowski

Podziwiając dno z tej perspektywy, równocześnie sprawdzam, czy czuję jakieś efekty narkozy gazów obojętnych. W twinie mam lekko 20 bar powyżej punktu powrotu, więc gdy pojawia się myśl, że wszystko jest dobrze i mógłbym bez problemu dotrzeć do dna jaskini, daję sygnał do wynurzania. Światełko latarki, pozostawionej gdzieś tam w górze na poręczówce, wygląda stąd niczym gwiazda ledwie co przebijająca się przez chmury w mrokach nocy, ale jest dla nas teraz niczym latarnia morska. Zawracamy.

Komnaty Xibalby – Blue Abyss – moje 500 nurkowanie!

Komnaty Xibalby - Diaz Line w drodze do Blue Abyss
Komnaty Xibalby – w drodze do Blue Abyss, fot: Przemek Trześniowski

Teraz komputer nurkowy czytelnie pokazuje mi prędkość wynurzania. Uwielbiam za to mojego X-1. Krótki deep stop na 15 m i powoli, powoli zdobywam kolejne metry. Zabieramy latarkę i prowadzę w kierunku Diaz Line. O dziwo, powrót pod prąd nie zajmuje nam dłużej, niż droga w tamtą stronę. Umysł automatycznie rozpoznaje zapamiętane wcześniej kształty i tym razem – obok kształtów na „wyświetlaczu” mojej pamięci – pokazują się żółte cyferki pisane kształtną czcionką X1. Działa!

Na powierzchni oddycham z ulgą oznajmiając Budgiemu, że to było moje konserwatywnie zaplanowane i zrealizowane, ale jakże ekscytujące pięćsetne nurkowanie 🙂 Tak, nurkuję naprawdę od niedawna i bez wstydu się do tego przyznaję. Jestem też z tych, co od początku skrupulatnie prowadzą logbook, notując po każdym nurkowaniu dane do późniejszego wykorzystania. A wpisując drżącą ręką do logbooka, obok nazwy Blue Abyss, powykrzywianą przesadną starannością cyfrę 500, zdumiewam się, jak daleko zaprowadziła mnie konsekwencja w doborze najdroższych szkoleń i najlepszych instruktorów nurkowania… Rozważcie  to na własny użytek w dobie czarnej plagi „grouponów”…

Komnaty Xibalby - Blue Abyss
Blue Abyss i cień autora na ścianie studni, rzucony jakieś siedem lat później 😉 fot: Przemek Trześniowski

Nurkowanie jaskiniowe korytarzem X-Line

Drugie nurkowanie planujemy korytarzem X-Line. Czeka tam na nas podobno jedna z najmniejszych restrykcji, dostępnych bez ściągania twinsetu na oporęczowanych trasach na Riviera Maya. Budgie wcześniej głośno się zastanawia, czy dam w niej sobie radę, bo kiedyś utknęło mu tam dwóch Rosjan. Spytałem tylko, czy na zawsze. Restrykcja rzeczywiście jest trudna, ale na szczęście okazuje się krótka. Zahaczam się bodaj trzykrotnie, ale pokonuję ją bez większego stresu. Być może niepotrzebnie zdradził mi, który stalagnat trzeba przyjąć mocno wciągając brzuch, bo nie muszę się długo męczyć 😉 W drugą stronę przygotowuję sobie wcześniej elementy ekwipunku, które mogą stanowić problem i przechodzę głową w dół już bez zatrzymania. Kolejne zdobyte doświadczenie…

Wokół ani śladu zaginionych Rosjan. Korytarz X-Line jest płytki w przekroju, podobnie jak sąsiedni Diaz Line, ale również pięknie udekorowany. Teraz mam czas, by w spokoju poprzyglądać się sztukaterii. Podobnie jak w Diaz, jest to „downstream”, więc dno zaściela osad. Cieniutkie stalaktyty, niczym ostre kły, wysuwają się gęsto ze sklepienia jaskini. Z odpowiadającymi im stalagmitami wygląda to tak, jakby płynęło się przez długą, prawie zaciśniętą paszczę potwora, martwego od tysięcy lat.

Komnaty Xibalby - X Line, Nohoch Nah Chich, w drodze do Blue Abyss
Komnaty Xibalby – korytarz X-Line, autor w drodze do Blue Abyss, fot: Grzegorz Krzątała

Komnaty Xibalby – Blue Abyss i skrzyżowanie autostrad

Dopływamy do końca X-Line, docierając do jumpa w korytarzu Diaz Line. Nie tak dawno temu płynęliśmy tędy w kierunku The Blue Abyss, a potem w drugą stronę. Nim wymienimy sygnał punktu powrotu, uważnie rozglądam się po jaskini. Staram się dobrze wbić sobie do głowy na przyszłość trójwymiarową mapę tego skrzyżowania. Bo w Blue Abyss przecież na pewno pojawię się znów… 😉 [3]

Komnaty Xibalby - Blue Abys, Live Long & Prosper
Komnaty Xibalby, na dnie studni krasowej Blue Abyss, fot: Przemek Trześniowski

[1] Trasa ta jest już od kilku lat zamknięta dla nurkowań rekreacyjnych. Do Cenote Pet Cemetery, obecnie zwanej Cenotes Sac Aktun, nie wpuszcza się nurków z pojedynczą butlą. Bardzo chętnie natomiast oferujemy tam nurkowanie jaskiniowe do studni Blue Abyss lub wspaniale udekorowanej sekcji Dark Side of the Moon.

[2] Systemy Sac Aktun i Dos Ojos połączył ostatecznie w 2018 roku Robbie Schmittner. Najgłębszym miejscem systemu Sac Aktun stał się odtąd Skid Road Passage pod Cenote The Pit. Połączenia systemów Sac Aktun i Dos Ojos bezskutecznie poszukiwał przez dziewięć lat Krzysztof Starnawski. Jeszcze przed odkryciem Robby’ego Schmittnera określił je jako „The Greatest Connection”.

[3] Oczywiście wróciłem i teraz wracam już regularnie. Wbijanie w pamięć tego skrzyżowania pozwoliło natomiast po sześciu latach stwierdzić, że liny biegną w tym miejscu inaczej 😉

Komnaty Xibalby – autor w drodze do Blue Abyss korytarzem Diaz Line, fot: Grzegorz Krzątała

Komnaty Xibalby – nurkowanie jaskiniowe w Meksyku:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *